teatroterapia

Gazeta Wyborcza XI'04

Rozmiar tekstu:

Ter­apia “Ham­letem“

Grupa niepełnosprawnych intelek­tu­al­nie aktorów gra w “Ham­le­cie”, najnowszym spek­taklu przy­go­towywanym w lubel­skim Teatrze im. Osterwy.

To pier­wsze takie spotkanie pro­fesjon­al­istów z uczest­nikami, dzi­ała­ją­cych już dziesiąty rok, warsz­tatów teatroter­apii, które funkcjonują przy miejskim teatrze.

- Bardzo to przeży­wamy. Obok niewąt­pli­wej nobil­i­tacji i dumy, że zostal­iśmy zaproszeni do tego przed­staw­ienia, czu­jemy tremę, czy uczest­nicy teatroter­apii podołają temu zada­niu? Czy wresz­cie wid­zowie zaak­cep­tują taką for­mułę? — zas­tanawia się założy­cielka teatru ludzi niepełnosprawnych intelek­tu­al­nie Maria Pietrusza-​Budzyńska, która wspom­ina, jak kilka lat temu w jed­nym z duńs­kich teatrów w Kopen­hadze odwołano spek­takl Ham­leta, bo pub­liczność nie chci­ała oglą­dać Ofe­lii granej przez dziew­czynę z zespołem Downa.
Wszys­tko wskazuje na to, że lubelscy aktorzy z warsz­tatów doskonale sobie poradzą z takim zadaniem. — Bądź co bądź mają wielo­let­nie doświad­cze­nie aktorskie. W ciągu 10 lat przy­go­towal­iśmy 10 insc­eniza­cji. Zespół w zasadzie od początku składa się z tych samych osób, nie ma wśród nich debi­u­tan­tów — mówi Pietrusza-​Budzyńska.
Z ich pracy zad­owolony jest reżyser “Ham­leta” Krzysztof Babicki: — Aktorzy z warsz­tatów radzą sobie bardzo dobrze. Dlat­ego postanow­iliśmy, że wys­tąpią nie w jed­nej, ale w trzech sce­nach.
Teatralne doświad­czenia niepełnosprawnych aktorów z Lublina ewolu­owały przez te lata. Początkowo grali spek­takle oparte na pan­tomimie. Z twarzami ukry­tymi za maską i stro­jem klaunów i pier­rotów. Grali ciałem, gestem, ruchem. Tak było m.in. w spek­taklu “M jak miłość”. Później “dorośli” do nowej formy: w spek­taklu “Spowiedź w drewnie” nie było już masek, pojawił się też dia­log, niepełnosprawni przemówili ze sceny. — Co prawda, mówili gwarą góral­ską, ale mówili! Przeła­mali opór, pokazali, że stać ich na to — opowiada Maria Pietrusza-​Budzyńska. Ostrą kon­frontację z wid­ownią przeży­wają w cza­sie wys­tępów w ulicznym przed­staw­ie­niu “dell’arte, dla…”.

- To cza­sem ostre zderze­nie, bo ludzie — zwykle przy­pad­kowi prze­chod­nie — uciekają, wyco­fują się, nie wiedzą, jak się zachować: w takich sytu­ac­jach widać wyraźny podział na nor­mal­nych i nienor­mal­nych. Cho­ciaż bywa też odwrot­nie, spo­tykamy się ze wzrusze­niem, reflek­sją i podzi­wem widzów — Dodaie Pietrusza-​Budzyńska.

W próbach do “Ham­leta” uczest­niczy 10 aktorów z upośledze­niem (z 25-​osobowego zespołu). Na deskach teatru, w dwóch sce­nach, pojawi się sied­mioro. Próby trwają od czer­wca. Kilka dni temu odbyła się pier­wsza całoś­ciowa próba spektaklu.

- To już ostat­nie tygod­nie przy­go­towań, pre­miera ma się odbyć 20 listopada. Trema narasta, ale wierzę, że będzie dobrze — mówi Maria Pietrusza– Budzyńska.

Anna Augus­towska