teatroterapia

Rzeczpospolita XI'04

Rozmiar tekstu:

Jacek Król — znakomity Ham­let w lubel­skim spek­taklu Krzysztofa Babick­iego

Grupa trzy­ma­jąca władzę

Ham­let, przeci­na­jąc zieloną polanę, zatrzy­muje się na chwilę przy Ofe­lii, dyrygu­jącej chórkiem jasno ubranych postaci. Tworzą go ludzie niepełnosprawni — upośledzeni umysłowo wykon­awcy w wieku od 19 do 40 lat. Scena tch­nie tajem­niczym pięknem, które z mag­ne­ty­czną siłą będzie promieniować na całe przed­staw­ie­nie.
Krzysztof Babicki zdobył się na artysty­czną odwagę wprowadzenia do spek­taklu w Teatrze im. Osterwy w Lublinie grupki uczest­ników Warsz­tatów Ter­apii Zaję­ciowej. Obcow­anie ze sztuką przy­wraca im wiarę w sens i wartość życia. Ich specy­ficzna wrażli­wość pozwala zaś “nor­mal­nym” ludziom dojrzeć rzeczy i zjawiska, na które w codzi­en­nym pędzie nie zwracają zazwyczaj uwagi.

Lubel­ski “Ham­let” Szek­spira jest bardzo aktu­al­nym wołaniem o nor­mal­ność w sto­sunkach między ludźmi, na najwyższych pię­trach władzy i nie tylko. Zach­wyca har­moni­jnym połącze­niem wszys­t­kich ele­men­tów skład­owych: opra­cow­a­nia tek­stu, wyrazu plas­ty­cznego i muzy­cznego oraz układu ruchu. Szczegól­nie przy­czynili się do tego aktorzy w głównych rolach.
Jacek Król po Gustawie-​Konradzie w “Dzi­adach” i Stawroginie w “Biesach”; może swego Ham­leta dopisać do pocztu kreacji. Gra młodego, współczes­nego człowieka w T-​shircie, który bezbronny wobec niepra­wości świata stop­niowo prze­siąka tak­tyką wrogów. Dochodzi prawdy i spraw­iedli­wości, nie prze­bier­a­jąc w środ­kach, i sam zaczyna krzy­wdzić innych. Sprawia wraże­nie człowieka sil­nego, ale bardziej ślepą pory­w­c­zoś­cią młodości niż rozumem. Nie wiem, jak Król to robi, ale zawsze umie wyważyć środki. Jemu się wierzy — to aktor z charyzmą.

Rewela­cyjną part­nerkę znalazł w Mon­ice Dome­jko w roli Ofe­lii. Wiary­godne, a zarazem porusza­jące sceny obłędu to wspani­ały sprawdz­ian umiejęt­ności wykon­aw­czych. Dome­jko była wręcz pory­wa­jąca. Wraz z Królem tworzyli pon­adto uroczą parę, jedną z najmil­szych, jakie dane mi było ostat­nio oglą­dać w teatrze.
Z młodzieży świet­nie radzili sobie także Szy­mon Sędrowski jako Laertes i Krzysztof Olchawa — sto­icki Horacy. Parę królewską — spry­t­nie przez Jolantę Rychłowską (Gertruda) i Hen­ryka­So­biecharta (Klaudiusz) upo­zowaną na dobrotli­wie oświeconą — skutecznie demaskował Andrzej Redosz (Polo­niusz), wręcz błazeński w swych gor­li­wych zab­ie­gach o przy­chyl­ność tronu. Arcypocieszny epi­zod zapewnili rodza­jowi Grabarze: Jerzy Rogal­ski i Roman Kruczkowski. Rosenkrantz i Guilden­stern Tomasza Biel­wca i Tomasza Kobieli zaskaki­wali przy­cz­ernionymi dłońmi, co wyraźnie wskazy­wało na ich mało ucz­ciwe intencje. Kap­i­talny w swej pros­to­cie pomysł plastyczny.

W wartkim, trzy­ma­ją­cym w napię­ciu i świet­nie roze­granym wid­owisku Krzysztof Babicki pokazał demor­al­izu­jącą siłę władzy. Użytej źle, bo w intere­sie wąskiej grupy. Chci­ałoby się dodać: grupy trzy­ma­jącej władzę –gdyby to jeszcze cokol­wiek mogło dziś u nas znaczyć. Zadaniem twórcy teatru jest jed­nak ostrze­gać. Ostrzega.

Janusz R. Kowal­czyk

William Szek­spir “Ham­let”, spol­szczył Jerzy Sito, opra­cow­anie tek­stu i reży­se­ria Krzysztof Babicki, scenografia Marek Braun, kostiumy Bar­bara Woło­siuk, muzyka Marek Kuczyński, Teatr im. Juliusza Osterwy, Lublin, pre­miera 20 listopada