teatroterapia

Wykład, Łódź '00

Rozmiar tekstu:

“Znacze­nie metod teatral­nych“

W filmie Larsa von Tri­era “Idioci”, bohaterowie wcielają się, dla zgłę­bi­enia włas­nego jestestwa, w osoby niepełnosprawne intelek­tu­al­nie, zas­tanaw­iają się jak inni tzw. sprawni ksz­tał­tują obraz człowieka upośled­zonego (L. Von Trier I998). Po nieu­danej pró­bie sprzedaży koślawych, świątecznych świeczników, dochodzą do wniosku, że opiekunowie upośled­zonych mają złe pomysły na ich życie. Z pewnoś­cią sprzedaż włas­nych wyrobów plas­ty­cznych przez niepełnosprawnych nie jest niczym nagan­nym. Ter­apeuci w pode­j­mowa­niu metod arter­apeu­ty­cznych mieli skłon­ność do stosowa­nia raczej tych, które dają w efek­cie jakiś konkretny wytwór: obrazek, makatkę.

A prze­cież jak wynika z przeprowad­zonych badań osoby lekko upośled­zone są w stanie docierać do sym­bol­icznej warstwy tek­stu, czer­pią też wiele radości z uczest­niczenia w zdarzeni­ach dra­mat­er­apeu­ty­cznych i teatral­nych. Wielu badaczy śledzi insty­tucjon­alne, wychowaw­cze, eduka­cyjne uwarunk­owa­nia upośledzenia i pogłę­bi­enia tego stanu. Fra­pu­jący jest ten wątek rozważań na temat niepełnosprawności. Odczuwa­jąc prze­możną potrzebę podąże­nia tym tropem nie sposób jed­nak nie przyjąć prawdy obiek­ty­wnej; że są wśród nas osoby, których umiejęt­ności przys­tosowaw­cze w dziesię­ciu dymen­s­jach przyję­tych przez Amerykańskie Towarzystwo do spraw Niedoroz­woju Umysłowego są obniżone. W obec­nie obow­iązu­jącej definicji niepełnosprawności intelek­tu­al­nej pod­kreśla się, że jest ona stanem, a nie cechą. Upośledze­nie jest więc ogranicze­niem w akty­wnym zachowa­niu. Stanem, który można przezwyciężyć lub też łagodzić na wiele sposobów. Przeko­nanie o nieod­wracal­ności nie zachę­cało do pod­ję­cia wysiłków ter­apeu­ty­cznych. Wiele nadziei na pełniejszą reha­bil­i­tację tych osób budzi zjawisko coraz chęt­niejszego się­ga­nia przez ter­apeutów i opiekunów niepełnosprawnych po metody artysty­czne: plas­ty­czne, muzy­czne, taneczne. Coraz częś­ciej się­gają oni po metody do tej pory przez­naczane dla Ludzi obdar­zonych tal­en­tem, czy cho­ci­ażby uzdol­nieni­ami. Teatr z pewnoś­cią należy do takich kat­e­gorii. W świado­mości wielu bycie twór­czym zależy od spełnienia pewnych warunków. Pytanie “czym jest twór­c­zość” należałoby jak to pro­ponują przed­staw­iciele społecznej psy­chologii twór­c­zości zastąpić pytaniem “gdzie jest twór­c­zość?” w odniesie­niu do ludzi niepełnosprawnych intelek­tu­al­nie odkrycie ich potenc­jału twór­czego znaczyłoby stworze­nie odpowied­nich warunków ekosys­te­mowych. Bada­jąc twór­c­zość niepełnosprawnych należałoby spośród wyszczegól­nionych obszarów rozu­mienia twór­c­zości skon­cen­trować się na zrozu­mie­niu jej jako zespołu sty­mu­la­torów społecznych. Ich brak właśnie powoduje niedo­jrza­łość społeczną, słabą motywację do prowadzenia bogat­ego życia kul­tur­al­nego. Upośledzeni zdają się mieć najwięcej barier psy­chicznych w pod­ję­ciu twór­czego życia. “Bari­ery to takie zjawiska tkwiące w psy­chice człowieka jak: stereo­typy, reakcje obronne, nieko­rzystne nastaw­ie­nie, iner­cje, szty­wność wyobraźni i myśle­nia, lęki, niewiara we własne możli­wości…” Jed­nak mimo tak nieko­rzyst­nych warunków zewnętrznych i wewnętrznych wiele osób niepełnosprawnych intelek­tu­al­nie pod­jęło dzi­ałal­ność twór­czą. A nazwiska takie jak Niki­for, zdają się przeczyć, na szczęś­cie coraz mniej pop­u­larnej tezie, że wybit­nym uzdol­nieniom musi towarzyszyć wysoka inteligencja. Ist­nieją dowody, że uzdol­nienia twór­cze ule­gają w mniejszym stop­niu upośledze­niu aniżeli pro­cesy rozu­mowa­nia, czy myśle­nia abstrak­cyjnego. Wśród metod arteter­apeu­ty­cznych nie wyma­ga­ją­cych spec­jal­nych uzdol­nieni, a mogą­cych pobudzić ich rozwój z pewnoś­cią należą metody teatralne. Teatroter­apia jakkol­wiek nie doczekała się spec­jal­nego opra­cow­a­nia teo­re­ty­cznego, jest stosowana wobec niepełnosprawnych intelek­tu­al­nie w wielu kra­jach. Teatroter­apia, podob­nie jak dra­mat­er­apia, czy psy­chodrama bazuje na osiąg­nię­ci­ach teatru, na jego aut­en­ty­cznych założe­ni­ach. Jest bardziej nasy­cona teatral­nymi rek­wiz­y­tami, scenografią, kostiumem i tak jak w teatrze nieodłącznym ele­mentem jej ist­nienia jest wid­ow­nia. Z powodze­niem więc ter­min “teatroter­apia” można zastąpić słowem teatr w jego pier­wot­nym, nie skażonym współczesną insty­tucjon­al­iza­cją, rozu­mie­niu. Uczest­niczący w pro­ce­sie teatroter­apeu­ty­cznym aktor gna więc szansę „doświad­czenia wzrostu oso­bis­tego poprzez uży­cie głosu, spon­tan­icznego gra­nia, głębok­iego kon­taktu z innym”. Funkcje sztuki teatral­nej są podob­nie jak sztuki w ogóle wielo­rakie. Wielo­funkcyjne walory sztuki, jej wpływ na dobrostan psy­chofizy­czny jed­nos­tki jak i całych społeczności były pode­j­mowane już od naj­dawniejszych cza­sów. Zarówno Arys­tote­les jak i Freud sku­pi­ali się na katarak­ty­cznej funkcji sztuki. Mimo tak rozlicznych badań trudno jest jed­noz­nacznie określić pod­stawy naukowe poj­mowa­nia sztuki jako środka ter­apeu­ty­cznego, gdyż “stworze­nie pod­staw naukowych poj­mowa­nia sztuki jako środka ter­apeu­ty­cznego odd­zi­ały­wa­nia jest cią­gle w studium prac wstęp­nych. Poziom wiedzy na temat wpływu sztuki na życie wewnętrzne człowieka jest cią­gle niewystar­cza­jący i opiera się głównie na intro­spekcji”. Dla potrzeb tej pracy skon­cen­truję się w dal­szym wywodzie na możli­woś­ci­ach roz­woju poprzez twór­c­zość teatralną w myśl różnych kon­cepcji psy­cho­log­icznych. Pobudze­nie do roz­woju oso­bis­tego, odblokowanie zahamowanych potenc­jałów należałoby uważać za prze­jaw ter­apeu­ty­cznej funkcji i sztuki teatral­nej . Niezmiernie ważna w przy­padku sztuki teatral­nej osób niepełnosprawnych jest jej funkcja inte­gra­cyjna. Teatr jak żadna inna dziedz­ina twór­c­zości angażuje ciało i psy­chikę twórcy. Stwarza też, trudny do osiąg­nię­cia w innych dziedz­i­nach twór­c­zości bezpośredni kon­takt wykon­awcy z odbiorcą. “Sztuka jest dobrem ludzkości; dzięki swo­jej zdol­ności sub­limowa­nia postaw sztuka inte­gruje zbiorowości. Te same dzi­ała­nia sztuki bywają przed­miotem per­cepcji este­ty­cznej osób na różnym poziomie wyk­sz­tałce­nia. W przy­padku odbior­ców i wykon­aw­ców sztuk teatrów niepełnosprawnych ważné jest jej przełamy­wanie stereo­typów. “Dzięki sztuce człowiek nie tylko poz­naje rzeczy­wis­tość, lecz nadto zyskuje przeświad­cze­nie, że świat jest inny. Każdy model postępowa­nia, a także przeży­wa­nia i myśle­nie może stać się z cza­sem czyn­nikiem hamu­ją­cym rozwój” Zakłada­jąc możli­wość roz­woju poprzez twór­c­zość teatralną osób niepełnosprawnych intelek­tu­al­nie postaram się prześledzić związek w różnych kon­cepc­jach psy­cho­log­icznych. Jeżeli posłużymy się kon­cepc­jami psy­chologii human­isty­cznej twór­c­zość to pro­ces samo­re­al­iza­cji, w myśl psy­choanal­izy poprzez twór­c­zość rozu­miemy możli­wość uwal­ni­a­nia się od kon­flik­tów, pod­czas gdy doskonale­nie poziomu sys­temów reg­u­la­cyjnych człowieka –świat to rozu­mie­nie twór­c­zości w uję­ciu psy­chologii poz­naw­czej . Odwołu­jąc się do kon­cepcji Masowa twór­c­zości typu samoak­tu­al­iza­cji i śledząc biografie osób upośled­zonych umysłowo łatwo zauważyć, że mają oni trud­ności w osią­ga­niu wielu cech osoby samo­re­al­izu­jącej się.

Z drugiej strony rzuca się w oczy ich dziecięca cieka­wość świata, zdol­ność do zdzi­wienia, zach­wytu. A te cechy są bardzo ważné przy tworze­niu i odbiorze zjawisk teatral­nych. W pro­ce­sie wychowa­nia i edukacji nie zad­bano należy­cie o ich sprawną, adek­watną per­cepcję rzeczy­wis­tości, dobre z nią relacje. Różnice między osobą samo­re­al­izu­jącą się a upośled­zoną doty­czą też pozostałych dymen­sji a więc: akcep­tacji siebie i innych, spon­tan­iczności, zdol­ności twór­czych, umiejęt­ności kon­cen­tracji, potrzeby pry­wat­ności. Osoby upośled­zone mają gorzej wyk­sz­tał­cone poczu­cie woli jako ochoty, a nie powin­ności, słab­szą świeżość ocen i potrzebę mody­fikacji poglądów. Te różnice mogą doty­czyć również zdol­ności do głębo­kich i aut­en­ty­cznych związków z innymi ludźmi, zdol­ności do doświad­czeń misty­cznych, poczu­cia humoru. Uczest­nicze­nie w pro­ce­sie teatroter­apeu­ty­cznym daje szansę na uak­ty­wnie­nie i rozwinię­cie wielu z tych cech osoby samo­re­al­izu­jącej się. Odgry­wanie roli, uczest­nicze­nie przez to w doświad­cze­niu innego człowieka powoduje z pewnoś­cią pełniejszą per­cepcję rzeczy­wis­tości, zwięk­sza umiejęt­ność rozu­mienia innych. Również doświad­czenia swois­tej wspól­noty scenicznej z innym człowiekiem zespołu sprzyja tworze­niu głębo­kich i aut­en­ty­cznych więzi społecznych. Podle­ganie teatral­nemu rygorowi ksz­tał­tuje umiejęt­ność kon­cen­tracji. Obserwacja osób upośled­zonych umysłowo zarówno w charak­terze widzów, jak i aktorów przekonuje mnie, że doświad­czanie przeżyć misty­cznych, jak również reagowanie na sytu­acje human­isty­czne, umiejęt­ność odczy­ty­wa­nia nierzadko abstrak­cyjnego żartu zwięk­sza się pod wpły­wem obcow­a­nia z teatrem. Według teorii psy­choanal­i­ty­cznych sztuka prowadzi do znalezienia wyrazu i ujś­cia dla zrepresjonowanych impul­sów. Za jej przy­czyną dochodzi do lik­widacji, lub łagodzenia stanów zniek­sz­tał­conej osobowości dzięki sub­li­macji i sym­bol­iza­cji. W dwu mod­elach myśle­nia o sztuce w kon­cepc­jach psy­choanal­i­ty­cznych: egoicznym i onirycznym pod­kreśla się sprawność intelek­tu­alną, lub też silę ego. W przy­padku ludzi niepełnosprawnych intelek­tu­al­nie słab­sze możli­wości poz­naw­cze nie poz­woliły wyk­sz­tał­cić sil­nych mech­a­nizmów obron­nych. To raczej z powodu ich słabości, a nie siły kon­takt z rzeczy­wis­toś­cią bywa zakłó­cony. U osób upośled­zonych prze­ważają reakcje typu “obron­nego ego”. Osoby te kon­cen­trują się na przeszkodzie powodu­jącej frus­trację, oraz pod­kreślają jej ist­nie­nie, domin­uje u nich potrzeba uspraw­iedli­wienia. Nie ulega wąt­pli­wości, że wiele z ich uczuć jest zrepresjonowanych. U osób agresy­wnych zablokowa­niu uległ kon­takt z innymi poprzez pozy­ty­wne uczu­cia. Nato­mi­ast u osób nad­miernie uległych zablokowane zostało ujś­cie agresji. Wchodze­nie w rolę, bez­pieczne bo bez real­nych kon­sek­wencji mierze­nie się z prob­le­mami odgry­wanej postaci stwarzają dla osób niepełnosprawnych intelek­tu­al­nie doskon­alą okazję do wyjś­cia naprze­ciw z własną agresją, czy nie ujawnioną miłoś­cią. Bez konieczności nazy­wa­nia, a więc intelek­tu­al­nej obróbki na sce­nie możliwe jest złagodze­nie kon­flik­tów, które zakłó­cają har­monię i spokój wewnętrzny. Życie więk­szości osób niepełnosprawnych intelek­tu­al­nie stanow­iła niekończące się pasmo wewnętrznych kon­flik­tów prz­eras­ta­ją­cych ich możli­wości racjon­al­iza­cji. Odrzu­canie, ośmieszanie, wyszy­dzanie, zas­traszanie zdaje się stanowi rodzinne doświad­cze­nie tych ludzi. Wchodze­nie w rolę daje wytch­nie­nie od bycia sobą, pozwala “oczyś­cić się” poprzez uczest­nicze­nie w magii tworzenia. “Człowiek aby poz­nać samego siebie potrze­buje subiek­ty­wnej, trafnej teorii rzeczy­wis­tości, w tym zwłaszcza samego siebie. Pozwala mu ona efek­ty­wnie funkcjonować, adop­tować się do środowiska społecznego, bądź nawet je zmieniać”. Można by się zas­tanowić czy prezen­tacje sceniczne sprzy­jają trafności kon­struowa­nia takiej teorii, czy raczej prowadzą do defor­ma­cji samopoz­na­nia. W przy­padku teatru osób niepełnosprawnych intelek­tu­al­nie ogromna odpowiedzial­ność spoczywa na prowadzą­cych podobne grupy ter­apeu­ty­czne. Gdyż jak wskazuje wielu badaczy przed­staw­ione przez aktora treści “mogą pozostaw­iać wyraźné ślady na jego pry­wat­nym wiz­erunku. W sprzy­ja­ją­cych ku temu warunk­ach inter­nal­iza­cja doświad­czeń pow­iązanych z auto­prezen­tacją może spowodować bardzo silne przek­sz­tałce­nie odnośnych sądów czy wyobrażeń o sobie, a nawet doprowadzić do zmian glob­al­nych przekon­ali składa­ją­cych się na rdzeń samowiedzy, w efek­cie zaowocować jej grun­towną restruk­tu­ral­iza­cją”. Twór­c­zość sceniczna naśladuje rzeczy­wiste zdarzenia, możliwe do odczuwa­nia stany, myśli i emocje. To właśnie poprzez rzeczy­wiste dzi­ałanie możliwe jest przek­sz­tał­canie struk­tury osobowej. Wzrost funkcjon­al­nych możli­wości tego sys­temu reg­u­la­cyjnego jest jed­noz­naczne ze wzras­ta­jącą zdol­noś­cią do samoreg­u­lacji i samo­re­al­iza­cji. Ciekawą propozy­cją rozu­mienia twór­c­zości osób niepełnosprawnych zaw­iera również kon­cepcja metab­o­lizmu infor­ma­cyjnego A. Kępińskiego. Przyj­mowanie bodźców i reagowanie na nie, czyli wymi­ana syg­nałów z otocze­niem odbywa się przy uru­chomie­niu wek­torów „od” i “do”. Człowiek, który jedynie dąży do czegoś lub unika jest sterowany przez impulsy i prawa bio­log­iczne. Dlat­ego też w drodze jego ewolucji wyk­sz­tał­ciła się postawa “nad” dająca człowiekowi poczu­cie panowa­nia nad otocze­niem. Struk­tury czyn­noś­ciowe metab­o­lizmu infor­ma­cyjnego powodują poczu­cie wspól­noty z innymi przed­staw­icielami rodzaju ludzkiego. Osła­bi­e­nie metab­o­lizmu infor­ma­cyjnego, unieru­chomie­nie twór­czego wek­tora “nad” i przewaga wek­tora “od” w ksz­tał­towa­niu relacji ze światem utrud­nia niepełnosprawnym wejś­cie w ogól­noludzką dziedz­inę sym­boli i jest praw­dopodob­nie przy­czyną alien­acji duchowej. Teatr stwarza szansę na wejś­cie w świat sym­boli, mitów, daje poczu­cie przy­należności do wspól­noty kul­tur­owej. Specy­fika prezen­tacji scenicznej, która w jed­nakowym stop­niu angażuje umysł i ciało jest ręko­jmią, że tego rodzaju twór­c­zość nie prowadzi do zaburzenia relacji między metab­o­lizmem ener­gety­cznym a informacyjnym.

Ode­jś­cie od struk­tur bezpośred­nio związanych z potrze­bami ciała, górowanie struk­tur abstrak­cyjnych jest prze­cież też przy­czyną wielu zaburzeń, poczu­cia smutku i dyskom­fortu. W związku z tym, że teatr potwierdza i umac­nia naszą fizy­czno –duchową jed­ność (jed­ność, która w przy­padku osób niepełnosprawnych jest często kwes­t­ionowana przez otocze­nie i przez nich samych) stanowi doskon­alą metodę arteter­apeu­ty­czną. Uczest­nicze­nie w ter­apii teatral­nej nie wymaga szczegól­nych predys­pozy­cji, oparta jest ona na drzemią­cym w każdym z nas instynkcie teatral­nym. Tak jak to rozu­mieli starożytni obrzę­dowość wid­owiska teatral­nego oczyszcza, daje odczu­cie zetknię­cia się z czymś niezwykłym, roz­woje, zwięk­sza zakres samowiedzy, wpływa na pro­cesy reg­u­la­cyjne. W teatrze jak w żad­nej innej dziedzinie sztuki „dokonuje się pro­ces osła­bi­enia napię­cia między człowiekiem a światem, przy­rodą i społeczeńst­wem. Świat staje się więc częś­cią oso­bis­tego, włas­nego “ja”, dokonuje się prze­budze­nie znaczeń, które pozostały znane, odsta­nia się głęb­sza rzeczy­wis­tość tego świata. Staje się on bardziej ludzki, a tym samym człowiek staje się w nim bardziej jak u siebie.